Częściowo ale tylko częściowo zgadzam
się z mahasiah..

Jesli masz
poukladane to nie ma to
już znaczenia czy siadasz na 600 czy 900 jesli juz
jeździłeś
125 sa podobnie wyważone kwestia naprawde zlapania wprawy
w
prowadzeniu i to glównie na zakrętach i w wyhamowaniu.
Poprostu trzeba mieć na poczatku umiar. Pozdrówki i
szerokości. Dodam tylko że wszystkie cbr`ki sa mniami
mniami

mialem kilka ;)
To może nic nie wnosi, ale podam taki przykład, że mając 15
lat nabyłem NSR 125ccm i był to pierwszy jednoślad jaki
miałem, przed NSR nie było żadnego skuteru, czy rometu itp.
I w pierwszy dzień kupna, nauczyłem się już jeździć,
zmieniać biegi itp. itd. i do teraz, ani razu nie zaliczyłem
żadnej gleby.
Może to nic takiego, ale myślę, że poszło mi świetnie i dość
szybko się wprawiłem
Wiadome jest, że gdzieś przez pierwszy sezon, nie ma mowy o
jakiś szaleństwach itp.
Dopiero jak się oswoję, przeczuję tą 929, to wtedy można
powoli zacząć już nieco więcej odkręcać.
Ja mam taką zasadę, że lepiej powolej, a dłużej i dalej.
Jeśli chodzi o powstrzymanie - nie przeczę, że jak już się
wczuję w moto, to zacznę podkręcać i pewnie tak będzie, ale
to w miejscach gdzie wiem, że mogę sobie na to pozwolić i
jest w miarę bezpiecznie.
Taką NSR są dni, że jeszcze prawie na cały na gazie, a są
dni, że jeżdżę do 90km/h - tak spokojnie - dla odmiany
Dobrze jest mieć respekt do moto, aby nie czuć się na nim
zapewnie.
A mówiąc o wyobraźni to mam ją chyba, aż za dużą :P
Umiar na początku musi być, nie ma co szaleć z początku.
Nie raz znajomi mi mówili, żebym pokazał NSR co potrafi, ale
nigdy ich nie posłuchałem, bo poprzez takie coś najłatwiej o
tragedię.
Więcej już nie piszę, bo zająłbym całą stronę :]